Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bern. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bern. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2015

PONIEDZIAŁKI ZE SZTUKĄ #1 - Paul Klee

Witajcie w nowym, stałym cyklu na blogu Kultura po szwajcarsku - PONIEDZIAŁKI ZE SZTUKĄ. W cyklu cotygodniowych artykułów będę przybliżać Wam szwajcarskich artystów, malarzy, rzeźbiarzy, fotografów, w skrócie ludzi związanych ze światem sztuki właśnie w Szwajcarii. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie tutaj coś ciekawego i nauczy się czegoś nowego, a także odkryje, że sztuka to nie tylko nuda i napompowana historia, ale przede wszystkim  ludzie, którzy potrafili tworzyć coś niezwykłego, co cieszy nasze zmysły od lat. 

Pamiętajcie, że artykuły mają być również rozrywką, więc nie będą szczegółowe, raczej uproszczone ze skrótową historią życia i twórczości artystów.

"Kot i ptak" Paul Klee
W pierwszy artykule z nowej serii opowiem Wam o Paulu Klee, niemiecko - szwajcarskim malarzu, który na stałe zapisał się w historii sztuki tego kraju, i którego imienia muzeum pod nazwą Zentrum Paul Klee możecie zwiedzić w Bernie. Zbiory Zentrum Paul Klee to kolekcja 4000 prac tego artysty, z czego około 200 jest stale udostępnianych zwiedzającym.

www.bern.com
Urodzony w 1879 roku, w Muenchenbuchsee, małym miasteczku położonym niedaleko Berna, Paul Klee od najmłodszych lat marzył o tym, aby zostać muzykiem. Pomimo dziecięcych marzeń, gdy dorósł zdecydował się na studia na monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych. To w Monachium poznał takich wielkich artystów jak Wassily Kandinsky czy Franz Marc, dzięki którym dołączył do ugrupowania Błękitny Jeździec (Der Blaue Reiter), które miało na celu uwolnienie sztuki od konserwatywnej tradycji malarstwa akademickiego. 

Źródło: Wikipedia
Paul Klee malował swoje obrazy za pomocą farb olejnych, akwareli oraz tuszu. Jego twórczości nie da się jednoznacznie sklasyfikować, ponieważ czerpał z ekspresjonizmu, kubizmu i surrealizmu, i każdy z tych kierunków był widoczny w jego pracach. Malował obrazy niewielkich rozmiarów, na których uwieczniał swoje sny, odnosił się do muzyki oraz poezji. Zaczynał od prostych rysunków w szkolnych zeszytach, z czasem coraz bardziej odkrywając potęgę koloru i kształtu. Uwielbiał abstrakcję aluzyjną - czyli pokazanie NIE wprost odbiorcom, to co chciałby im przekazać - faliste linie oznaczały morze czy na pozór zwykły kwadrat tak naprawdę oznaczał dom. 

Sztuka jest podobna do aktu stworzenia. To symbol, tak jak świat ziemski jest symbolem kosmosu” – pisał w Wyznaniach twórcy. „Sztuka wychodzi poza przedmiot, zarówno poza to, co rzeczywiste, jak i to, co wyimaginowane. Sztuka prowadzi nieświadomą grę z rzeczami ostatecznymi, a jednak naprawdę ich dosięga. Podobnie jak dziecko naśladuje nas w swojej zabawie, tak my w tej grze, jaką jest sztuka, naśladujemy siły, które stworzyły i stwarzają świat
(P. Klee, Wyzynanie twórcy, [w:] E. Grabska, H. Morawska, Artyści o sztuce..., 1977, s. 293.)

Rok 1910 był rokiem przełomowym dla twórczości Klee - 31 letni wówczas malarz po raz pierwszy zaprezentował się indywidualną wystawą w Bernie, następnie w Kunsthaus w Bazylei oraz w galerii w Winterthurze. W 1920 roku rozpoczął pracę na stanowisku profesora w Państwowej szkole Bauhaus w Weimarze, gdzie wykładał teorię formy, wzornictwo oraz prowadził zajęcia praktyczne i w latach 1922-23 kierował pracownią witraży. Około 10 lat później (w roku 1931) Klee odszedł z Bauhausu i rozpoczął pracę w akademii w Dusseldorfie, gdzie wykładał techniki malarskie. W latach 1934-36 artystę zaczął dopadać kryzys twórczy, który z czasem tylko się pogłębił. Jak się okazało, nie było to zupełnie przypadkowe, gdyż w 1936 roku rozpoznano u niego sklerodermię (przewlekła choroba charakteryzującą się stwardnieniem skóry i tkanek w wyniku nadmiernego gromadzenia kolagenu) i dopiero, gdy udało się opanować chorobę to wrócił do tworzenia.

Po dojściu Hitlera do władzy rozpoczęła się bardzo silna nagonka na artystów i Klee należał do najczęściej atakowanych malarzy w tym okresie. Tworzył obrazy, w których wyrażał swój pogląd na politykę narodowych socjalistów, którzy to z czasem zaczęli tworzyć listy dzieł "sztuki zdegradowanej" i konfiskować prace od twórców takich jak własnie między innymi Paul Klee.

Ostatnie lata były dla niego trudne. Żył w Bernie, przez chorobę w dość dużym odosobnieniu. Był jednak odwiedzany przez innych, wielkich artystów takich jak Braque czy Picasso. Pod koniec życia, gdy jego choroba znów pogłębiła się, jego obrazy zmieniły się, straciły swoją dotychczasową lekkość i wyrazistość, z czasem przypominały nawet graficzne formy alfabetu arabskiego - jak w przypadku obrazu Insula dulcamara, z 1938 roku, który możecie zobaczyć w Zentrum Paul Klee, w Bernie.


Ostatnia, zorganizowana za jego życia wystawa odbyła się w Zurychu i nie wzbudziła już takiego zachwytu jak poprzednie - raczej była kolejnym powodem do plotek i spekulacji na temat zdrowia fizycznego i psychicznego artysty... Klee zmarł 29 czerwca 1940 r. w Locarno-Muralto.

NAJBARDZIEJ ZNANE OBRAZY PAULA KLEE

Południowe (tunezyjskie) ogrody (1919)



Ad Parnassum (1932)


Senecio (1922)







czwartek, 19 listopada 2015

Ristorante Da Vinci - po włosku w Bernie!

Wiem, że sporo z Was lubi, gdy piszę swoje wrażenia z restauracji. Nic dziwnego, każdy lubi jeść, a dzięki moim kilku słowom może znajdziecie miejsce, które chcielibyście odwiedzić :-) Przyznam, że również bardzo lubię czytać recenzje restauracji, bo co jak co, ale jedzenie chyba nigdy mi się nie znudzi ;-)

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o restauracji, pizzerii, pasterii Da Vinci, która znajduje się nieopodal Baerenplatz w Bernie. Poszłyśmy tam za namową Magdaleny i przyznam, że wybrała bardzo dobrze, i tak jak sama powiedziała jeszcze przed wejściem do tego miejsca - pizza tu nie jest może najlepsza, ale na pewno dobra :-)


Od wejścia wita nas miła obsługa i kieruje do stolika z bardzo ładnym widokiem na plac i Kaefigturm. Nad nami wisi reprodukcja obrazu Leonardo Da Vinci "Mona Lisa". To właśnie od jego nazwiska wywodzi się nazwa lokalu. Na stronie internetowej pizzerii możemy przeczytać historię tego artysty - malarz, rzeźbiarz, wynalazca, naukowiec, syn notariusza, od 14 roku życia uczeń znanego wówczas we Florencji malarza Verrocchio, przeżył 67 lat. Myślę jednak, że nikomu nie muszę go przedstawiać. 

Wnętrze restauracji jest przestronne, ciepło i elegancko urządzone. Obsługa krząta się po sali uśmiechając się do gości i delikatnie, nie nachalnie upewniając się czy wszystko jest w porządku. W końcu trafia do naszego stolika, a my, jak to trzy niezdecydowane kobiety po raz kolejny prosimy Panią, aby wróciła za chwilę, bo wciąż nie przeczytałyśmy całej karty, tak jest obszerna. W końcu wybór pada na pizzę, dwie hawajskie i jedną z gorgonzolą, a do tego piwo Gurten.

http://www.ristorantedavinci.ch/
Ceny w Da Vinci nie są wygórowane - przystawki kosztują od 8.50 do 24.80 CHF, pasty i risotto od 14.00 do 26.80 CHF (są dostępne w dwóch wielkościach porcji), ceny mięs dochodzą nawet do 44.80 CHF (za wołowinę), a pizze można kupić w cenach 19.80 do 27.80 CHF lub wersję Giganti za 52.80 CHF.

http://www.ristorantedavinci.ch/
Miła Pani przynosi pizzę i życzy nam smacznego. Na pierwszy rzut oka mój wybór nie wygląda zachęcająco, ale to pewnie przez brak czegoś zielonego, co zawsze dodaje świeżości i lekkości potrawom. Pierwszy kęs i pozytywne odczucia - ciasto jest domowe, bardzo dobre i czuć, że było wypiekane w piecu, a nie w z zwykłym piekarniku. Kurczak jest smaczny, ale smakuje jakby był ugotowany a nie smażony, jedynym minusem okazuje się ananas, który jest nieco pozbawiony koloru i wyraźnego smaku. Brakowało mi również oliwy, którą zwykle dostaję w pizzeriach i którą mogłabym polać moją pizzę. Lubię czasem dodać coś ostrego dla smaku.

http://www.ristorantedavinci.ch/
Przed wyjściem odwiedziłyśmy jeszcze toaletę, aby umyć ręce i poprawić lekko makijaż. I tu pojawił się kolejny, być może dla niektórych błahy, minus - w damskiej toalecie znajdują się dwie umywalki, ale tylko jeden dozownik na mydło, w dodatku przytwierdzony do bocznej ściany, przez co jedna z umywalek staje się bezużyteczna, no chyba, że ktoś preferuje mycie rąk samą wodą ;-P Przy trzech osobach, które się znają to nie problem, ale gdyby było nas tam więcej i każda z nas musiałaby czekać, aby dopchać się do dozownika to przyznam, że byłoby to kłopotliwe i irytujące. 

Wnętrze restauracji oraz potrawy możecie zobaczyć również w najnowszym vlogu na kanale AgnieszkaMP Vlog, w którym wystąpiły gościnnie Kaja oraz Magda w Szwajcarii :-)


Dzisiejsza recenzja wprowadzi nowy system oceniania takich miejsc na moim blogu. Chciałabym jeszcze lepiej pokazać Wam jakie mam wrażenia z danego miejsca, dlatego od dziś w każdym wpisie będącym recenzją restauracji będzie pojawiać się punktacja - od 1 do 5, przy czym 5 oznacza "kulinarne niebo", a 1 "kontener z odpadkami" :-) Postaram się w najbliższym czasie edytować poprzednie recenzje
 i dodać do nich oceny.


Lokalizacja: 5
Wnętrze: 5
Obsługa: 5
Jedzenie:

Ocena ogólna: 4.75

Czy wybrałabym się tam jeszcze raz? TAK


piątek, 6 listopada 2015

PROZENTBUCH - czyli zniżki, zniżki i zniżki ;-)

Kto nie lubi zniżek i promocji? Chyba nie ma takiej osoby :-) Wiem, że miałam nie pisać przez jakiś czas (wspominałam na facebooku o problemach zdrowotnych), ale nie umiem tak siedzieć i patrzeć w sufit, poza tym dostałam dzisiaj przesyłkę i muszę Wam o niej napisać :-)


Od 4 lat, czyli od początku mojego pobytu w Szwajcarii regularnie kupuję Prozentbuch. Jest to książeczka zniżkowa - zawiera bony zniżkowe do restauracji, barów, na baseny, kręgle i mnóstwo innych atrakcji. Książeczka jest dostępna dla czterech miast, w różnych cenach:



Każda z nich jest również dostępna w dwóch wersjach - pocket oraz premium, które różnią się od siebie wielkością. Pierwsza, którą zamówiłam była premium, kolejne już pocket, gdyż są mniejsze i wygodniejsze do noszenia przy sobie, a w końcu nigdy nie wiem kiedy będę miała ochotę skoczyć na spontaniczny obiad czy na drinka z koleżanką ;-)

Bony są ważne od 1 listopada b.r. do 31. października roku następnego. Wnętrze jest podzielone na trzy kolory:

czerwony oznacza gastronomię,
- niebieski oznacza życie nocne,
- zielony oznacza czas wolny,

Bony na drinki oraz restaurację działają na zasadzie 2 za cenę jednego - tańsze danie jest gratis. Jest to bardzo fajna opcja, gdy chcecie wypróbować droższe restauracje, ale pamiętajcie o tym, że napoje i przystawki nie są w cenie, więc warto rozważyć ile chcecie wydać na dane wyjście.

Stety i niestety miejsca często się powtarzają. Niestety dla tych, którzy lubią wciąż odkrywać coś nowego, a stety dla tych, którzy cenią sobie możliwość powrócenia do wypróbowanej knajpki. Poniższe dwa miejsca odwiedziłam wraz z poprzednią edycją książeczki i pisałam o nich na blogu.





Koszt książeczki zwraca się bardzo szybko, jestem pewna, że już po jednym lub dwóch wyjściach na kolację, albo inną atrakcję. Ponadto motywuje do częstszych wyjść, bo skoro już jest to czemu by nie iść znów na miasto? ;-) Dla ułatwienia na odwrocie każdego bona znajdziecie mapkę z zaznaczeniem, gdzie dane miejsce się znajduje.



Opowiadałam o tym w filmie "5 rzeczy, które umilą i ułatwią Wam życie w Szwajcarii", jeśli jeszcze go nie widzieliście to zachęcam do oglądania :-)





niedziela, 6 września 2015

Thun - miejsce, gdzie woda ma kolor szmaragdu

Korzystając z wolnego dnia w tygodniu wybrałam się na małą wycieczkę. Początkowo miałam w planach wielkie zwiedzanie, ale ostatecznie zdecydowałam się z na spotkanie z koleżanką i odwiedzenie miasta, o którym zawsze pisała, że jest wyjątkowe :-)


Thun to jedenaste co do wielkości miasto w Szwajcarii, położone nad jeziorem o tej samej nazwie. Jezioro Thun jest ósmym co do powierzchni jeziorem Szwajcarii i ma bardzo ciekawą historię. Po drugiej wojnie światowej szwajcarska armia zatopiła w nim od 3000 do nawet 4600 ton bomb lotniczych, amunicji oraz ładunków wybuchowych. Od 2003 roku władze Szwajcarii poważnie rozważają co począć z taką ilością amunicji zatopionej w głębinach jeziora, ponieważ stanowi ona poważne zagrożenie - grozi wybuchem, ale także ma szkodliwy wpływ na faunę jeziora. 


Przez jezioro Thun przepływa rzeka Aare, która jest najdłuższym dopływem Renu na terenie Szwajcarii. Wypływa z lodowca w Alpach Berneńskich i przepływa nie tylko przez Thun, ale także przez jeziora Brienz i Biel oraz miasta Berno, Solurę i Aarau. Co ciekawe w łożysku rzeki można znaleźć piasek złotonośny ;-) Być może temu zawdzięcza ona swój wyjątkowy kolor. Aare jest szmaragdowo-zielona i bardzo różni się od pozostałych rzek Szwajcarii. Jej dopływem jest przepływający przez centrum Zurychu Limmat, który zwykle nie ma tak intensywnego koloru.


Miasteczko Thun to nie tylko piękna fauna i flora, ale także mnóstwo ciekawych zabytków. Na czele nich, górując nad miastem stoi pochodzący z XII wieku zamek Thun, który pierwotnie był wzniesiony jako twierdza. Przez lata przebudowywany i zmieniający właściciela został odrestaurowany, i aktualnie znajduje się w nim muzeum. Prowadzi do niego kilka dróg, jednak z racji położenia zamku przyszykujcie się na sporo schodów i wchodzenie pod górę :-)


Warto również wybrać się do centrum miasta, aby zwiedzić piękny rynek, a później udać się nad rzekę, gdzie czekają na Was dziesiątki restauracji, barów i kawiarenek z pięknym widokiem na szmaragdową rzekę Aare.


W Thun znajduje się również najstarsza stworzona na świecie panorama miejska pędzla bazylejskiego artysty Marquarda Wochera. To dzieło o wysokości 7,7m oraz długości aż 38,3m! Więcej informacji o panoramie znajdziecie TUTAJ. Mnie się niestety nie udało jej zobaczyć, ale jestem pewna, że wybiorę się tam podczas następnej wycieczki w te strony.



Thun to również świetny punkt wypadowy, gdy chcecie wybrać się statkiem do Interlaken lub kolejką na pobliskie alpejskie szczyty - Stockhorn, Niesen oraz Niederhorn. 


Przyznam szczerze, że choć na początku nie byłam przekonana do tego, czy w ogóle chcę zobaczyć to miasto to teraz, po odwiedzeniu czuję niedosyt i chętnie pojawię się tam jeszcze nie raz. Myślę też, że będę polecać to miejsce znajomym oraz zabiorę tam rodzinę, gdy uda im się mnie odwiedzić po raz kolejny. Dlatego dziękuję Magdalenie, że pokazała mi te piękne miejsca i liczę, że następnym razem wraz ze mną wybierze się na rejs statkiem po jeziorze Thun :-)







Magdalena ma kanał na YouTube, na którym opowiada między innymi o Szwajcarii! Polecam Wam tam zajrzeć i zostawić jej subskrypcję oraz łapki w górę :-) KLIK




środa, 3 czerwca 2015

KALENDARIUM #5 - 6/2015

Maj dobiegł końca a ja nie zdążyłam się nawet zorientować. To był tak szalony miesiąc (i to w negatywnym sensie!), że połowa rzeczy, które miałam zrobić wyleciała mi z głowy. Kalendarium czerwcowe również! Już nadrabiam i z lekkim opóźnieniem prezentuję Wam ciekawe wydarzenia, na które warto wybrać się w tym miesiącu :)

TEATR
  • Od 5 czerwca będzie można zobaczyć sztukę o wdzięcznym tytule "Die gruene Katze". Wystawiana będzie w Junges Schauspielhaus Zuerich przez cały czerwiec. Dokładnie daty znajdziecie TUTAJ


  • Lada dzień w trasę wyrusza szwajcarski aktor i komik Marco Rima ze swoim komediowym show "Made in Hellwitzia". Wystąpi między innymi w Bernie oraz Winterthur. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ



WYSTAWY
  • ART BRUT JAPAN, czyli japońska sztuka w Zurychu, do odwiedzenia zachęca Musee Visionnaire. Byłam na tej wystawie i niebawem Wam o niej napiszę. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ


  • Tuż przy granicy z Basel, w Vitra Design Museum (Weil am Rhein) przygotowano bardzo ciekawą wystawę, której tytuł mówi sam za siebie "Making Africa. A Continent of Contemporary Design". Przyznam, że od dobrych 4 lat wybieram się do Vitry i chyba tym razem czuję się naprawdę zachęcona do odwiedzenia tego miejsca :) Więcej informacji o aktualnej wystawie znajdziecie TUTAJ


  • "Beastly/Tierisch" to bardzo ciekawa wystawa fotografii, którą możecie zobaczyć w Fotomuseum Winterthur od 30 maja. Więcej infoamcji o tym projekcie znajdziecie TUTAJ

KONCERTY
  • Legenda w Szwajcarii! 10 czerwca w Zurychu możecie zobaczyć zespół KISS - chyba nikomu nie muszę ich przedstawiać :) Ceny biletów zaczynają się od CHF 93.90 / Więcej informacji o koncercie TUTAJ


  • W dniach 19-21.06. w Hinwil będzie się odbywał naprawdę duży i dobry festiwal! Ja wybieram się ostatniego dnia, aby zobaczyć ja na scenie radzą sobie Alice Cooper i Judas Priest :) Więcej informacji o koncertach i biletach na konkretne dni znajdziecie TUTAJ


  • 25 czerwca zaczyna się aż 4 dniowy festiwal Open Air Sankt Gallen 2015! Planowanych artystów i atrakcji jest tak dużo, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić, dlatego zapraszam Was do zapoznania się z programem na stronie KLIK :)





środa, 11 lutego 2015

Château de Chillon - magiczne miejsce na jeziorze genewskim

Posiadając kartę na całą Szwajcarię naprawdę trudno zdecydować gdzie wybrać się na wycieczkę. Dlatego też zostawiłam wybór naszym gościom. Głowili się, oglądali zdjęcia, czytali… My doradzaliśmy. Ostatecznie postawiliśmy na całkowicie spontaniczny dzień. W niedzielę rano zjawiliśmy się na zuryskim dworcu z myślą, że wsiądziemy w najbliższy pociąg… Padło na Lozannę :) A stamtąd już był rzut berem do Zamku Chillon. Nie mogłam tego nie wykorzystać. Tym bardziej, że już nie raz wspominałam, że jestem bardzo ciekawa tego miejsca :)


Zamek Chillon to średniowieczna budowla wzniesiona na skałach przy brzegu jeziora genewskiego niedaleko od Montreux. Niestety nie jest znana dokłada data powstania zamku, ale szacuję się ją na okolice XI wieku.


Zamek miał spore znaczenie strategiczne. Dawał możliwość kontrolowania przepraw wąską doliną między Alpami a Jeziorem Genewskim, która łączyła północ oraz południe Europy.

Zamek Chillon posiada aż 3 dziedzińce, ale trudno się zgubić ;) Pierwszy dziedziniec, przy którym wznoszą się zabudowania koszarowe aktualnie służy za jedną, wielką reklamę zamku. Znajduje się na nim sklepik z pamiątkami, piwnica z winem sygnowanym Chateau de Chillon oraz limitowanym piwem, również podpisanym nazwą zamku.



Drugi dziedziniec ukazuje nam bardziej historyczną stronę zamku. Znajdują się przy nim więzienia, magazyny oraz siedziba kasztelana. Wokół trzeciego dziedzińca znajdują się dworskie apartamenty oraz kaplica.


Dopiero podczas rewolucji francuskiej Zamek Chillon stał się własnością kantonu Vaud. Wcześniej był zajmowany przez biskupów Sion (pierwotnych właścicieli zamku) a nawet służył jako skład oraz siedziba panów feudalnych.


Podczas okresu, w którym podziemia służyły za więzienie był w nim przetrzymywany Francois Bonivard, słynny szwajcarski historyk i patriota. Został pojmany przez księcia sabaudzkiego Karola III Dobrego i umieszczony w więzieniu na 6 lat za swoje poglądy polityczne oraz działalność przeciwko władzy tegoż księcia.

"Doprowadzenie Bonivarda" Franck-Eduard Lossier
Warto również wspomnieć, że w historię zamku wpisała się wizyta jednego z największych angielskich poetów - Lorda George’a Gordona Byrona, który podczas zwiedzania w lipcu 1816 roku wyrył swoje nazwisko na jednym z filarów w podziemiach.



Moje wrażenia? CUDOWNIE! Skały widoczne w podziemiach robią niesamowite wrażenie. Można dosłownie poczuć to, że zamek mieści się w skale. Widoki z okien zamku zachwycają. 


Wszystko jest bardzo dobrze opisane. Kierunki zwiedzania wyraźnie zaznaczone, ulotka z opisem każdego punktu zostaje dołączona do biletu.


Przyznam szczerze, że był to pierwsz zamek, w którym podczas zwiedzania byłam nawet nieco przytłoczona ilością interesującyh pomieszczeń, eksponatów, zdobień i ciekawostek. To co napisałam Wam powyżej a nawet zdjęcia, które możecie obejrzeć w galerii to zaledwie może 30% ciekawych rzeczy, które sprawiają, że chce się tam kiedyś wrócić.




Ja jestem przekonana, że jak tylko moi rodzice znów mnie odwiedzą to zabiorę ich tam na zwiedzanie. Oglądając okolice można zrobić sobie tam całodniową wycieczkę. Zamek Chillon, pomnik Freddiego Mercury’ego w Montreux oraz wjazd funicularem do Glion i podziwianie widoków. Bardzo, bardzo Wam polecam!








Zobacz inne wpisy o podobnej tematyce:

Zapraszam do obejrzenia pełnej galerii ze zwiedzania Zamku Chillon

oraz do polubienia fanpejdża!


www.facebook.com/kulturaposzwajcarsku


czwartek, 29 stycznia 2015

KALENDARIUM #1 - 2/2015

Nie wiem jak Wam, ale mi styczeń minął baaardzo szybko i pracowicie. Nie miałam czasu na żadne imprezy czy kulturalne wyjścia a jak już znalazłam dzień wolny to od samego rana padał deszcz. No nic. Nie ma co narzekać. Trzeba zapełnić lutowe kartki kalendarza :)

Wybrałam kolejno trzy spektakle, wystawy i koncerty, które mogą Was zainteresować. Z pewnością interesują mnie, ale niestety nie mogę się pojawić wszędzie, gdzie bym chciała :) Dajcie mi znać czy udało Wam się wybrać coś z poniższej listy!

TEATR

  • 12.02. w Theater Basel odbędzie się premiera spektaklu "Romeo und Julia". Niestety bilety na premierę są już wyprzedane, ale spektakl wystawiany będzie również 16/19/21.02.

    Bilety w cenach od 21 do 60 CHF dostępne są na stronie teatru.

Zdjęcie pobrałam ze strony www.theater-basel.ch

  • Od 05. do 28. lutego w Le théâtre de la Comédie de la Gare w Genewie wystawiana będzie sztuka w walentynkowym klimacie :) "DANS LA PEAU D'UNE BOMBE" to propozycja nie tylko dla par. Myślę, że świetnie sprawdzi się też na babskim wieczorze przed wyjściem na drinka ;) 

    Bilety w cenie 29 CHF dostępne są na stronie teatru.


  • Od 18.02. do 01.03. w Zurychu może zobaczyć... Shreka! :) SHREK - Das Musical będzie wystawiany w Theater 11. Trochę się obawiam, ale jestem tak ciekawa tego spektaklu, że na pewno się wybiorę! :)

    Bilety w cenach od 29 do 119 CHF są dostępne na www.ticketcorner.ch.



WYSTAWY


  • W jednym z pierwszych wpisów wspominałam Wam o wystawie "100 Years of Swiss Design", którą możecie zobaczyć w Museum für Gestaltung, w Zurychu. Polecam Wam wybrać się jak najszybciej. Wystawę można oglądać do 08.02.2015.
    Moją relację możecie przeczytać TUTAJ
  • Również do 08.02. w Museum zu Allerheiligen, w Schafhaussen możecie zobaczyć wystawę jednego z największych szwajcarskich malarzy XX wieku - Maxa Gublera. Wystawa nosi tytuł "Der andere Gubler", więc możemy się spodziewać na pewno czegoś ciekawego.
    Więcej informacji znajdziecie na stronie muzeum.
  • W Kunstmuseum Bern do 08.02. możecie podziwiać obrazy Augusto Giacometti - szwajcarskiego malarza z przełomu XIX i XX wieku. Wystawa "Color and I" skupia się głownie na późniejszych pracach artysty - martwej naturze, pogodnych jasnych krajobrazach oraz widokach miast.

    Więcej informacji znajdziecie na stronie muzeum.


KONCERTY


  • W najbliższy poniedziałek, czyli 02.02. w Konzerfabrik Z7 Pratteln koncert zagra legendarny Fish. Poważnie rozważam wybranie się na ten koncert :)

    Bilety w cenie 50 CHF dostępne są już tylko w kasie klubu. Więcej informacji znajdziecie na stronie Z7.

Zdjęcie pobrałam ze strony www.z-7.ch

  • 07.02. w Lyss, w klubie o przeuroczej nazwie Kufa zagra Monster Magnet! Widziałam chłopaków w listopadzie 2012, w Pratteln i mogę ich Wam polecić z czystym sumieniem :)

    Bilety w cenie 45 CHF dostępne na starticket.




  • 19.02. na Hallenstadion w Zurychu zagra QUEEN  z Adamem Lambertem!

    Bilety w cenach od 77 do 399 CHF dostępne TUTAJ Więcej informacji o koncercie znajdziecie na stronie Hallenstadion



______________________________________________________________________________

Pamiętajcie o kliknięciu "lubię to" na fanpejdżu Kultura po szwajcarsku, aby nie przegapić nowych wpisów i informacji o fajnych imprezach w Szwajcarii :)

www.facebook.com/kulturaposzwajcarsku




OBEJRZYJ KONIECZNIE! :-)

Przeczytaj również: