Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucerna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucerna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

PROZENTBUCH - czyli zniżki, zniżki i zniżki ;-)

Kto nie lubi zniżek i promocji? Chyba nie ma takiej osoby :-) Wiem, że miałam nie pisać przez jakiś czas (wspominałam na facebooku o problemach zdrowotnych), ale nie umiem tak siedzieć i patrzeć w sufit, poza tym dostałam dzisiaj przesyłkę i muszę Wam o niej napisać :-)


Od 4 lat, czyli od początku mojego pobytu w Szwajcarii regularnie kupuję Prozentbuch. Jest to książeczka zniżkowa - zawiera bony zniżkowe do restauracji, barów, na baseny, kręgle i mnóstwo innych atrakcji. Książeczka jest dostępna dla czterech miast, w różnych cenach:



Każda z nich jest również dostępna w dwóch wersjach - pocket oraz premium, które różnią się od siebie wielkością. Pierwsza, którą zamówiłam była premium, kolejne już pocket, gdyż są mniejsze i wygodniejsze do noszenia przy sobie, a w końcu nigdy nie wiem kiedy będę miała ochotę skoczyć na spontaniczny obiad czy na drinka z koleżanką ;-)

Bony są ważne od 1 listopada b.r. do 31. października roku następnego. Wnętrze jest podzielone na trzy kolory:

czerwony oznacza gastronomię,
- niebieski oznacza życie nocne,
- zielony oznacza czas wolny,

Bony na drinki oraz restaurację działają na zasadzie 2 za cenę jednego - tańsze danie jest gratis. Jest to bardzo fajna opcja, gdy chcecie wypróbować droższe restauracje, ale pamiętajcie o tym, że napoje i przystawki nie są w cenie, więc warto rozważyć ile chcecie wydać na dane wyjście.

Stety i niestety miejsca często się powtarzają. Niestety dla tych, którzy lubią wciąż odkrywać coś nowego, a stety dla tych, którzy cenią sobie możliwość powrócenia do wypróbowanej knajpki. Poniższe dwa miejsca odwiedziłam wraz z poprzednią edycją książeczki i pisałam o nich na blogu.





Koszt książeczki zwraca się bardzo szybko, jestem pewna, że już po jednym lub dwóch wyjściach na kolację, albo inną atrakcję. Ponadto motywuje do częstszych wyjść, bo skoro już jest to czemu by nie iść znów na miasto? ;-) Dla ułatwienia na odwrocie każdego bona znajdziecie mapkę z zaznaczeniem, gdzie dane miejsce się znajduje.



Opowiadałam o tym w filmie "5 rzeczy, które umilą i ułatwią Wam życie w Szwajcarii", jeśli jeszcze go nie widzieliście to zachęcam do oglądania :-)





niedziela, 1 listopada 2015

KALENDARIUM #9 - 11/2015

Witajcie w listopadowym kalendarium! Na wstępnie muszę się trochę wytłumaczyć. Miałam sporo pracy i na blogu pojawiało się znacznie mniej, a że postanowiłam postawić konkretną i grubą krechę między blogiem a kanałem na YouTube to takie są efekty. Postanowiłam, że na blogu będą pojawiać się kalendaria, relacje oraz recenzje. Czarno na białym ;-) A YouTube będzie znacznie luźniejszy, będą pojawiać się tam filmy z wydarzeń, ale także takie z poradami dotyczącymi życia w Szwajcarii, vlogi z życia codziennego oraz z moich podróży do innych krajów, więc żeby nazwa kanału nie była myląca i nie kojarzyła się w 100% z blogiem, zmieniłam ją na... po prostu AgnieszkaMP_Vlog - zachęcam do subskrybowania, komentowania, bo nic nie daje takiego kopa do pracy jak świadomość, że ktoś mnie ogląda ;-)

To teraz przejdźmy do konkretów. Co ciekawego dzieje się w Szwajcarii w listopadzie? :-)


WYSTAWY

  • Kunsthaus Zuerich zaprasza na wystawę Joana Miró. "Wall, Frieze, Mural" to wystawa, którą możecie oglądać już od miesiąca, a potrwa aż do 24. stycznia 2016 roku. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ
The Farm, 1921–22
Oil on canvas, 123.8 x 141.3 x 3.3 cm
National Gallery of Art, Washington, DC, Gift of Mary Hemingway
  • "Eselskarren & Orangen - Sizilianische Volkskultur" to wystawa, która rozpoczyna się 19.11.2015 i jak sama nazwa wskazuje będzie przedstawiać sycylijską kulturę ludową. Będziecie mogli ją zobaczyć w Museum der Kulturen w Bazylei. Wiecej informacji znajdziecie TUTAJ

http://www.mkb.ch/de/programm/events/2015/Eselskarren_Orangen.html

WYDARZENIA

  • EXPOVINA, czyli 62. wystawa win na 12 statkach na zuryskim Buerkliplatz to coś, na co próbuje się wybrać od 2 lat i wciąż mi się to nie udaje. Liczę, że tym razem będzie inaczej, a i Wam polecam tę imprezę :-) Impreza trwa aż do 17. listopada, a więcej informacji o tej zuryskiej tradycji znajdziecie TU
http://www.expovina.ch/expovina/willkommen/
  • W poprzednim miesiącu proponowałam Wam Basler Herbstmesse (ja byłam! Jak się bawiłam możecie zobaczyć TUTAJ :-)), a w tym miesiącu polecam Wam mniejszą, ale równie fajna imprezę :-) Die Winti Maess odbędzie się w dniach 25.-29.11.2015 w Winterthur. Na 9000 metrach kwadratowych będziecie mogli zobaczyć aż 260 stoisk z różnościami. Dla każdego coś miłego :-) Więcej informacji znajdziecie TUTAJ
http://www.wintimaess.ch/htm/besucher.htm
  • Od 10 do 15 listopada będzie trwał 10. Oriental & Flamenco Gypsy Festival, który będziecie mogli zobaczyć w kilku miastach: Gretzenbach, Lausanne, Aarau, Zurychu, Bernie oraz Bazylei. Dokładne informacje, daty i ceny znajdziecie TUTAJ



KONCERTY

  • 07.11.2015 rozpoczyna się 21. Lucerne Blues Festival. Jeśli lubicie bluesowe klimaty to koniecznie zajrzyjcie na  STRONĘ festiwalu i zaopatrzcie się w bilety :-) Przeglądając zdjęcia z poprzednim edycji mogę wywnioskować, że było naprawdę dobrze!

http://www.bluesfestival.ch/
  • 12. listopada w zuryskim klubie X-TRA zagra zespół Alabama Shakes, amerykański zespół z klimatów bluesowo - soulowych, trudno jest mi ich określić, ponieważ posłuchałam jedynie kilka utworów, ale są tak przyjemnie klimatyczni, że chętnie polecę Wam ich koncert :-) Więcej info o samej imprezie TUTAJ


  • I ostatnia impreza, którą Wam polecam to koncert zespołu Deep Purple, którego chyba nie muszę przedstawiać :-) Odbędzie się 09.11.2015 na Hallenstadion w Zurychu. Ja widziałam ich dobre 6 lat temu, ale wybieram się raz jeszcze :-) Więcej informacji znajdziecie TU



Mam nadzieję, że zdołaliście znaleźć tutaj coś dla siebie. Koniecznie napiszcie mi na jakie wydarzenia wybieracie się w najbliższym czasie :-)

niedziela, 11 października 2015

METAL STORM 3 - relacja z koncertu zespołu SAMAEL | Konzerhaus Schüür w Lucernie

Pisząc ten artykuł uświadomiłam sobie, że zespół Samael jest... w moim wieku. Tak, tak. Chłopaki grają już 28 lat i jak dla mnie, nigdy nie wyszli z formy. Zdania fanów są podzielone - jedni wolą tą starą, bardziej blackową twarz Samaela, a inni tą bardziej industrialną. Dla mnie całokształt twórczości tego zespołu przedstawia się bardzo dobrze, a na każdej z dziewięciu studyjnych płyt jestem w stanie znaleźć coś interesującego. Zespół pochodzi z francuskojęzycznej części Szwajcarii, a dokładnie ze Sion i liczy aktualnie czterech członków z oryginalnym Michaelem "Vorphem" Locherem na wokalu.


26. września widziałam Samaela po raz trzeci. Zespół wystąpił w Konzerhaus Schüür w Lucernie, w ramach cyklicznej imprezy Metal Storm 3. Klub istnieje od 1992 roku i nie ma zbyt dobrej opinii, gdyż sporo osób narzeka na nagłośnienie. Moim zdaniem to naprawdę świetne miejsce na imprezę, piwo ze znajomymi i koncert, który obejrzycie wtedy "przy okazji". Znajduje się tam bardzo fajny ogródek piwny, w którym zwykle znajdziecie też coś do jedzenia. Jesteśmy w Szwajcarii, tego nie może zabraknąć ;-) Na parterze jest bar, szatnie (2CHF) oraz toalety. Dopiero na pierwszym piętrze znajduje się scena, kolejny bar oraz zwykle również merch. I tu pochwalę chłopaków, bo koszulki kosztowały około 25CHF, co jest naprawdę dobrą ceną w Szwajcarii. Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądały przygotowania i sama impreza.



Wróćmy do tematu koncertu. Przyznam szczerze, że z zespołów, które tego dnia grały przed Samaelem widziałam może dwa, a i nie byłam żadnym z nich zachwycona. Większość czasu spędziłam w ogródku piwnym popijając złoty trunek. Kiedy nadszedł czas na gwiazdę wieczoru cieszyłam się, że jestem w Szwajcarii. Dlaczego? Nie miałam żadnego problemu, aby stanąć przy samej scenie i z bliska zobaczyć koncert.


A ten koncert miał być wyjątkowy. Organizatorzy zapowiedzieli, że zespół odegra płytę z 1994 roku pt. "Ceremony Of Opposites" i tak też się stało. Oczywiście nie zabrakło też nowszych czy bardziej znanych kawałków Szwajcarów, z moim ulubionym "Slavocracy" na czele. Poniżej zobaczycie teledysk do utworu "Baphomet's Throne" pochodzącego właśnie z płyty "Ceremony Of Opposites" oraz wspomniany wcześniej "Slavocracy".




Wiele mówi się o kiepskim nagłośnieniu w Schüür. Mnie to jednak nie przeszkadzało, ponieważ stojąc przed samym głośnikiem i tak ma się zaburzony odbiór. Pod koniec koncertu wycofałam się na tyły i faktycznie tam było nieco lepiej. Moim towarzyszkom przeszkadzał brak "prawdziwej perki", ale ja przyznam, że właśnie to podoba mi się w tym zespole ;) Mają swój specyficzny styl, który bardzo łatwo rozpoznać i który, moim zdaniem, zawdzięczają właśnie industrialnym płytom oraz oryginalnemu wokalowi Lochera, który ja uwielbiam. Oczywiście nie bez powodu wraz z zespołami Mayhem i Darkthrone są zaliczani do tzw. drugiej fali black metalu, ponieważ ich pierwsze płyty były mocno osadzone w tym klimacie. A teraz, ku uciesze starych fanów, panowie powoli do tego wracają.


Podsumowując koncert bardzo mi się podobał i pewnie jeszcze czwarty, i piąty i dziesiąty raz się na nich wybiorę jak tylko będzie okazja. Wam również polecam, jeżeli lubicie mocniejsze klimaty. Udało mi się nagrać fragment koncertu, zresztą zobaczcie sami :)



Wychodząc zahaczyłam jeszcze o merch, kupiłam koszulkę dla mojego chłopaka oraz moje 2 ulubione płyty. Jeszcze tylko zdobędę zdjęcie z Vorphem następnym razem i będę całkiem spełniona ;)


P.S. Wybaczcie jakość zdjęć. Nie zabrałam aparatu i wszystkie robiłam telefonem... Może czas zacząć starać się o akredytacje?... ;-)



czwartek, 1 października 2015

KALENDARIUM #8 - 10/2015

Nie wiem jak Wam, ale mi wrzesień minął bardzo szybko, intensywnie i pracowicie. Byłam na konferencji, miałam sporo pracy "w pracy", a w międzyczasie starałam się dbać o blog i vlog, ale nie zawsze mi się to udawało. W związku z tym, że wrzesień minął błyskawicznie to czas już na kolejne, październikowe kalendarium! Sprawdźmy co ciekawego dzieje się w Szwajcarii w tym miesiącu :)

WYSTAWY

Dzisiaj zacznę troszkę samolubnie, ale chciałabym zaprosić Was na dwie wystawy, które możecie zobaczyć w Muzeum Polskim w Rapperswilu. Pisze o tym teraz, ponieważ październik to ostatni miesiąc w tym roku, gdy muzeum jest otwarte codziennie. Od listopada, tak jak co roku, muzeum będzie czynne tylko w weekendy.

  • W krużganku Zamku Rapperswil możecie zobaczyć obszerną wystawę dotyczącą Polaków internowanych w Szwajcarii. Wystawa powstała we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej i znajdziecie na niej mnóstwo historii, informacji oraz zdjęć z okresu internowania Polaków.
  • Dobra wiadomość dla tych, którzy mieli ochotę wybrać się na wystawę Beaty Czapskiej, ale nie mieli wcześniej na to czasu. Wystawa zostaje przedłużona do końca października! :)



  • Od 4 października w Fondation Beyeler (Riehen/Basel) możecie podziwiać wystawę BLACK SUN inspirowaną twórczością rosyjskiego malarza i teoretyka sztuki, który był polskiego pochodzenia, Kazimierza Malewicza (Kasimir Malewitsch). Na wystawię znajdują się obrazy, instalacje czy rzeźby 35 artystów, między innymi takich jak Dan Flavin, Lucio Fontana, On Kawara, Felix Gonzalez - Torres, Wassily Kandinsky, Andy Warhol czy uwielbiany przeze mnie Jean Tinguely. 
Andy Warhol, Black and White Disaster #4 [5 Deaths 17 Times in Black and White], 1963, Acryl, Siebdruckfarbe&Bleistift auf Leinwand, zweiteilig, Credit: Kunstmuseum Basel | http://www.fondationbeyeler.ch/ausstellungen/black-sun/einleitung

WYDARZENIA

  • Od 9 do 12 października w Zuercher Kongreshaus odbywa się 21 edycja "targów dla koneserów" GOURMESSE :) Zainteresowanych zapraszam po więcej informacji TUTAJ Zapowiada się super smacznie :)

  • 24 października rozpoczyna się jedna z moim ulubionych imprez w Szwajcarii, czyli Basler Herbstmesse! To czas, gdy Bazylejczycy witają jesień, każdy plac w mieście zamienia się w wesołe miasteczko, a całe miasto pachnie prażonymi migdałami i grzanym winem. Na placach czeka na Was mnóstwo atrakcji - karuzele, kolejki, domy strachu i stoiska z pysznościami. Zabawa trwa aż dwa tygodnie! A ja zapewniam Wam, że nie da się tam nudzić :) Dla zachęty załączam zdjęcia z moich poprzednich Herbstmesse :)




  • Na koniec przedstawiam Wam wydarzenie, którego już nie mogę się doczekać! Na deskach Luzerner Theater wystawiany będzie SWEENEY TODD! Niewtajemniczonym wyjaśnię, że jest to historia demonicznego golibrody z Fleet Street... Postać Sweeney Todda była odtwarzana wiele razy w musicalach, na deskach teatru, a nawet w filmie. Osobiście uwielbiam film w reżyserii Tima Burtona o tym samym tytule :) Spektakl dozwolony od lat 14! Wnioskuję więc, że historia została nieco złagodzona ;) Więcej informacji odnośnie tego przedstawienia, terminy, ceny oraz obsadę i reżyserię znajdziecie TUTAJ

Plakat filmowy: Sweeney Todd - demoniczny golibroda z Fleet Street

KONCERTY

  • 15 października na zuryskim stadionie wystąpi Dave Matthews Band. Fanów rockowego grania zapraszam po więcej szczegółów na stronę Hallenstadion, o TU :)



  • Pozostajemy w klimacie rockowym, ale przenosimy się aż do lat 60, kiedy to powstał zespół Nazareth, który możecie zobaczyć już 25.10. w Konzertfabrik Z7 w Pratteln. Więcej info znajdziecie na stronie klubu :)



  • Na koniec coś, co pewnie nie zainteresuje zbyt wielu z was, ale... Ale ja czekam na ten koncert od roku! Kupiłam bilety rok temu i właśnie przed rokiem miał się ten koncert odbyć, ale został przełożony dopiero na teraz. Tak więc sami widzicie, to niemal okazja do świętowania ;) Zespół Deine Lakaien widziałam już raz, podczas festiwalu Castle Party w Bolkowie. Deine Lakaien to duet muzyczny, w którego skład wchodzą kompozytor klasyczny, pianista i perkusista Ernst Horn oraz wyjątkowy Alexander Veljanov. Muzyka jaką wykonują panowie to klimaty darkwave, industrial czy mroczny, gotycki rock. Jeśli się nie boicie to serdecznie zapraszam 28.10. do klubu X-TRA w Zurychu! ;) KLIK


I to by było na tyle w aktualnym, październikowym kalendarium . Mam nadzieję, że znaleźliście tutaj również coś dla siebie :)



środa, 20 maja 2015

PILATUS - przeklęta góra

2137 m n.p.m. Tak wysoko znajduje się najwyższy szczyt alpejskiego masywu Pilatus - Pilatus Kulm



Pilatus wcześniej był nazywany w miejscowym dialekcie Frakmont lub też Frakmünt i to zapewne stąd wywodzi się aktualna nazwa jednego ze szczytów znajdującego się poniżej, który jest również stacją pośrednią dla kolejki linowej - Fräkmüntegg.

Legendy głoszą, że już celtyccy pasterze wypasali owce w tych górach, jednak pierwsze wzmianki historyczne sięgają dopiero XIII wieku. Pierwotna nazwa miała wiele wspólnego z kształtem góry - mons fractus po łacinie oznacza potrzaskaną lub rozbitą górę

Nazwa aktualna wiąże się z mroczną legendą o Poncjuszu Piłacie, który objawiał się w każdy Wielki Piątek na górze i obmywał swe ręce z krwi Jezusa... A kto go ujrzał, ten miał wielkie nieszczęście, gdyż oznaczało to dla niego rychłą śmierć, w aktualnym roku. Z powodu tej niepokojącej legendy przez wiele lat miejscowa ludność unikała tego miejsca. Był czas, gdy wstęp na górę był wręcz zakazany a sama góra była nazywana przeklętą. Wszystko zaczęło się od pogłoski mówiącej, że zwłoki Poncjusza Piłata zostały wrzucone do małego jeziora znajdującego się na gorze. I tak Pilatus został Pilatusem :)



Z czasem siła legendy przygasła a Pilatus został jednym z najchętniej odwiedzanych szczytów Szwajcarii, z którego rozpościerają się przepiękne widoki na jeziora, okoliczne miasta i mniejsze szczyty.

W 1889 roku oddano do użytku kolej zębatą Pilatusbahn, która do dziś ma największe nachylenie torów na świecie! Można się nią wybrać na Pilatus Kulm zaczynając wycieczkę w Alpnachstad. Przejazd trwa od 30 do 40 minut.


Źródło: http://www.pilatus.ch/
Ja wybrałam się na górę drugą stroną i drugą opcją, czyli kolejką linową. Wcześniej byłam wiosną jedynie na Fräkmüntegg i widok był naprawdę piękny! Kolejka, która prowadzi na górę jest wolna, przyjemna, wagoniki są 4 osobowe a cały przejazd trwa około 18 minut. Przy stacji znajduje się fajna knajpka oraz park linowy a zimą, gdy pogoda dopisze również tor saneczkowy :) 



Kilka miesięcy później, tym razem zimą wybrałam się ze znajomymi na sam szczyt Pilatusa. Swoją małą podróż zaczęłam w Kriens, wysiadłam na stacji Fräkmüntegg i stamtąd pojechałam prosto na  szczyt Pilatus Kulm. Przystanek na Fräkmüntegg był krótki, gdyż cała góra była w gęstej chmurze a widoczność była w zasadzie zerowa...



Uznałam, że jeśli tak ma wyglądać cała trasa na Pilatus, to nie stresuję się moim lękiem wysokości, bo zwyczajnie i tak nic nie widać :) Wsiedliśmy w wagonik, który mieścił maksymalnie 30 osób (teraz jest nowy wagonik mieszczący 55 pasażerów) i ruszyliśmy na górę. Ku mojemu przerażeniu w połowie drogi chmury się rozpłynęły a mi ukazała się przepaść pełna skał, kamieni, drzew i dróżek. 


Źródło: http://www.pilatus.ch/
Ten wjazd był znacznie krótszy, trwał zaledwie 5 minut, jednak przy moim lęku wysokości rozstroił mi nerwy tak, że popłakałam się i dość długo nie mogłam dojść do siebie... Jak już udało mi się ogarnąć to poszłam podziwiać krajobrazy ;) Nowy wagonik jedzie tylko 3 minuty, więc kto wie, może odważę się spróbować tego raz jeszcze?




Widoki były CUDOWNE! Mimo chmur i zimna. Gęstą chmurę i szarość zostawiliśmy na dole a na szczycie mieliśmy cudowne słońce, które grzało tak, że mimo zimna byłabym skłonna położyć się w grubym kożuchu na leżaczku i spędzić tak cały dzień popijając grzane wino :) Nie dajcie się zmylić mojej minie - słońce raziło okrutnie, ale byłam naprawdę zachwycona!



Musicie sami odwiedzić to miejsce, żeby docenić jego piękno :) I jak widzicie na moich zdjęciach pogoda nie jest taka ważna. Nawet, gdy góra tonie w chmurach to widoki są naprawdę warte obejrzenia!

Chętni mogą wybrać się na Pilatus o własnych nogach. Ja się jeszcze nie odważyłam, ale chętnie bym tego kiedyś spróbowała. 

Jeśli zwiedziliście to miejsce na jednej ze swoich wycieczek to koniecznie napiszcie jakie były WASZE wrażenia :)



INFORMACJE:

Kolej zębata z Alpnachstad na Pilatus Kulm KLIK

Kolej linowa z Kriens na Fräkmüntegg (stacja pośrednia Krienseregg)  KLIK


Kolej linowa z Fräkmüntegg na Pilatus Kulm KLIK

TU sprawdzicie, czy kolejki aktualnie jeżdzą oraz czy restauracje i inne rozrywki są czynne dla gości.

A TUTAJ zobaczycie jaka jest pogoda na konkretnych stacjach i czy widoki są warte wybrania się na wycieczkę :) (Webcam)



poniedziałek, 23 marca 2015

Smutna wiadomość: odszedł szwajcarski artysta Hans Erni

Nazwisko Hansa Erniego nie jest mi obce, jednak nie miałam jeszcze czasu zagłębić się w ten temat. A dzisiaj jak grom spada na całą Szwajcarię ta smutna wiadomość - 21 marca odszedł wielki, szwajcarski malarz i rzeźbiarz, nazywany "szwajcarskim Picasso" - Hans Erni. Miał 106 lat.

Zdjęcie pobrałam z Wikipedii

Erni był nie tylko malarzem i rzeźbiarzem, często angażował się w akcje polityczne, co nie raz przysporzyło mu sporo kłopotów. Był również grafikiem i 1938 roku zaprojektował serię banknotów, która niestety nigdy nie weszła do obiegu. Projektował również plakaty i znaczki. 

Zdjęcie pobrałam ze strony www.post.ch

Lubował się w malowaniu koni oraz gołębi, ale bardziej był znany z rzeźb oraz dekoracji ściennych, które można spotkać w całej Szwajcarii. 

Fontanna Hansa Erniego znajdująca się w Ogrodzie różanym w Rapperswil / Zdjęcie pobrałam z Wikipedii

Na terenie Muzeum Transportu w Lucernie znajduje się, posiadające około 300 dzieł, Muzeum Hansa Erniego. 

Zdjęcie pobrałam ze strony www.luzern.com

Od miesięcy próbuję wybrać się do Muzeum Transportu a teraz będę miała dodatkową motywację. Szkoda tylko, że wzmocniło ją takie smutne wydarzenie. Z drugiej strony należy cieszyć się, że Erni mógł dożyć tak sędziwego wieku wciąż pracując. Kiedy ktoś zapytał go co jest jego sekretem długowieczności, odpowiedział "Unikanie nadmiaru". I może to jest właśnie idealna recepta.


wtorek, 16 grudnia 2014

Panorama Bourbaki - to trzeba zobaczyć!

Panorama Bourbaki to, jak sama nazwa wskazuje, panoramiczny obraz, który możecie zobaczyć w Lucernie. Tak jak wspomniałam w poprzednim wpisie możecie kupić bilet łączony, który obejmuje również Ogród Lodowcowy lub taki, na którym wejdziecie jedynie obejrzeć panoramę. Pojedynczy bilet dla dorosłych nabędziecie za 12 Chf.

Panorama prezentuje historię XIX wieku., upamiętnia wojnę francusko - niemiecką z roku 1870/71 i ukazuje pierwsze działania Czerwonego Krzyża. To tyle z historii z mojej strony ;) Dokładną historię panoramy możecie przeczytać TUTAJ
Musze się przyznać, że obawiałam się, że nie zrobi na mnie wielkiego wrażenia. Było inaczej. Rozpoczytając zwiedzanie panoramy najpierw czeka Was obejrzenie rewelacyjnie przygotowanej prezentacji multimedialnej dostępnej w trzech językach i wersji niemal kinowej.
Później możecie zobaczyć świetnie przygotowane instalacje. Możecie je podziwiać zza szyby na ich wysokości oraz z góry, gdy będziecie już oglądać sam obraz.







Nie będę się dziś rozpisywać, bo wszystko możecie zobaczyć w filmie promocyjnym TUTAJ :)

Jeśli będziecie zwiedzać Lucernę to koniecznie wstąpcie do tego miejsca. Tak jak we Wrocławiu każdy powinien zobaczyć Panoramę Racławicką, tak tutaj nie można przegapić Panoramy Bourbaki :)

Zapraszam Was na pierwszą część artykułu TUTAJ


Oficjalna strona TUTAJ


Bilety znajdziecie TUTAJ


A informacje o godzinach otwarcia są TUTAJ


Po więcej zdjęć zapraszam Was na fejsbukowego fajnpejdża, o TU

niedziela, 14 grudnia 2014

Gletschergarten - 20mln lat ciekawej historii w jednym miejscu :)

Pamiętam jak kilka miesięcy temu napisałam na forum Polaków w Szwajcarii, że planuję się wybrać do Ogrodu Lodowcowego. Sporo osób odradzało mi to miejsce pisząc, że jest nudne i może zainteresować tylko kogoś, kogo fascynuje archeologia i stare kamienie.

Nie byłabym sobą, gdybym nie postanowiła tego sprawdzić. Spakowałam aparat oraz parasolkę i wybrałam się do Lucerny. Niestety mimo tego, że był sierpień i dość ciepły dzień to co chwilę padał deszcz.

Jeśli tak jak ja, wybierzecie się do Lucerny pociągiem a później będziecie chcieli korzystać z google maps, żeby znaleźć drogę do ogrodu to od razu Wam powiem, że to bardzo kiepski pomysł. Mapy pokazywały mi zupełnie inne miejsce, mieszczące się na sporym wzgórzu, do którego prowadziło mnóstwo schodów. W ten deszczowy dzień dodatkowym wyzwaniem było nie zabić się na tych śliskich od wody i mchu schodach  ;)

Wejście do ogrodu znajduje się w parku, w którym możemy podziwiać słynny Löwendenkmal (Pomnik Lwa - Pomnik Szwajcarskich Gwardzistów). Usytuowany na ogromnej ścianie z piaskowca robi naprawdę duże wrażenie. Pomnik przedstawia przebitego włócznią, umierającego lwa, nad którym widnieje napis “Helvetiorum Fidei ac Virtuti”, oznaczający lojalność i odwagę Szwajcarów. Pomnik ma upamiętnić szwajcarskich gwardzistów, którzy polegli w 1792 roku podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej.


Bilety dla dorosłych kosztują 15 Chf. Warto wziąć bilet łączony, na który możemy zwiedzić również Panoramrę Bourbaki. Taki bilet kosztuje 22 Chf. i nazywa się LION-Pass. Ja wybrałam właśnie tę opcje dla moich rodziców a sama weszłam za darmo korzystając z mojej karty, z Raiffeisen Banku :) Jeszcze jedna miła niespodzianka - przy wejściu dostaniecie broszurkę z dokładnym opisem poszczególnych elementów ogrodu po polsku! :)

Obiekt jest podzielony na trzy części. Ogród lodowcowy, Muzeum Lodowcowe mieszczące się w domu Josefa Amrein-Trollera oraz labirynt luster.


To właśnie Josef Amrein-Troller podczas tworzenia swojej winnej piwniczki odkrył formy powstałe w wyniku działania lodowca. Od 1873 roku są udostępnione dla zwiedzających.

Ja się na tym kompletnie nie znam i przyznam, że opisy niewiele mi mówiły, ale widok ogromnych dziur w ziemi robił wrażenie ;) Poniżej macie porównanie do moich rodziców stojących przy barierce na krawędzi jednej z nich.



Dalej już było tylko ciekawiej. W Muzeum Lodowcowym zobaczycie mnóstwo makiet, map, kości oraz muszli. Możecie zatrzymać się przy prezentacjach multimedialnych czy gablotach z minerałami.




Muzeum Lodowcowe to nie tylko geologiczne eksponaty. Możecie również przyjrzeć się pięknym zabytkowym wnętrzom, w tym gabinetowi samego Josefa Amrein-Trollera.



Po wyjściu z muzeum możemy na tarasie wypić dobrą kawę i udać się dalej na zwiedzanie kolejnej części ogrodu. Znajdziemy tam rekonstrukcję alpejskiej chaty z XIX wieku z widokiem na lodowiec Gorner, wykonanym 1896 roku.


Po drodze spotkamy też kilka pracujących krasnoludków ;) A ze szczytu możemy podziwiać miasto i jeśli dopisze pogoda to piękny widok na Alpy. Jak widzicie, ja nie miałam najlepszej pogody, ale widoki i tak były przednie! :)



Na koniec zostawiłam najzabawniejszą część - Labirynt luster. Łatwo go przegapić, bo wejście jest schowane w bocznej części budynku. Do labiryntu prowadzą magiczne lustra, przy których wszyscy mieli niezły ubaw :) Widziałam siebie w wersji bardzo chudej, grubej, niskiej, wysokiej… I ze śmiesznie krótkimi nogami :))


Labirynt robił ogromne wrażenie. Pierwszy raz czułam się naprawdę zagubiona. Nie wiedziałam gdzie iść i kilka razy weszłam w lustro ;) Polecam patrzeć na podłogę, trudniej się nabrać ;)


Jak widzicie w Gletschergarten jest tak dużo rzeczy, które warto zobaczyć, że z pewnością mogę polecić Wam to miejsce :)

Po zwiedzeniu ogrodu udaliśmy się zobaczyć Panoramę Bourbaki. Napiszę Wam o tym kilka słów we wtorek :)

***

Oficjalna strona Gletschergarten jest TUTAJ

Godziny otwarcia znajdziecie TUTAJ

Informację o cenach biletów znajdziecie TUTAJ

A po więcej zdjęć zapraszam na fejsbukowego fanpejdża, o TU :)

OBEJRZYJ KONIECZNIE! :-)

Przeczytaj również: