Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2016

KALENDARIUM: luty 2016

Luty jest najkrótszym miesiącem roku, ale nie oznacza to, że mało się w nim dzieje. Co ciekawego jest w planach w Szwajcarii w tym miesiącu? Wybrałam dla Was kilka wydarzeń :)

OLTEN

Art Mathieu zaprasza na wystawę "Russland unter uns", na której zobaczycie obrazy Pawela Kameneva, Alexandry Schoeneberger oraz alexandre Egorova. Wsyatę możecie oglądać aż do 25. marca. więcej informacji znajdziecie TUTAJ


ST. MORITZ

Lubicie śnieg, lód, mróz, narty... A jednocześnie macie ochotę czasem potańczyć? ;-) To jest opcja idealna dla Was! Dyskoteka na zamarzniętym jeziorze! ;-) Impreza jest planowana na 11. lutego. Poniżej zobaczcie jak było w poprzednich latach, a więcej informacji znajdziecie TUTAJ




ZURYCH

W Zurychu zawsze sporo się dzieje. Tym razem wybrałam dla Was imprezę, na którą sama chodzę od kilku lat, a jest to The Doors Celebration, które odbywa się w Alte Kaserne. W tym roku jestem trochę zawiedziona, bo dotychczas grali tam panowie z The Doors Revival, a w tym roku występuje zespół Riders On The Storm. No, ale fanom takich klimatów i tak się może spodobać :) Impreza startuje o 20:00 12 lutego, więcej informacji jest TUTAJ


Eagles Of Death Metal, których pewnie wszyscy znacie z bardzo przykrej i bolesnej dla całego świata sytuacji, która spotkała zespół oraz fanów podczas koncertu w Bataclan, w Paryżu, przyjeżdżają na koncert do Zurychu. Koncert odbędzie się 23 lutego, a więcej informacji znajdziecie TUTAJ


BERN

8/15/22. lutego w Bierhuebeli w Bernie możecie zobaczyć występ Swiss Jazz Orchestra w trzech różnych odsłonach. Jeśli lubicie takie klimaty to koniecznie zajrzyjcie TUTAJ po więcej informacji :)


W tym samym miejscu 22 lutego wystąpi szwajcarski wokalista pop, którego cześć z Was może kojarzyć z muzycznych programów rozrywkowych szwajcarskiej telewizji - BASCHI. Poniżej zostawiam Wam jego kawałek, który (o dziwo! ;-) ) nawet lubię, bo był kręcony w Bazylei ;-) A jak wiecie, kocham to miasto! :) Więcej info TUTAJ


LYSS / PRATTELN

Na koniec koncert, na który sama chętnie bym się wybrała, ale nie będzie mnie wtedy w Szwajcarii... Więc może chociaż ktoś z Was z tego skorzysta :) Kulturfabrik KUFA w Lyss zaprasa na koncert zespołu Wishbone Ash juz 19 lutego :) Bilety są do nabycia TUTAJ 21 lutego możecie zobaczyć ich też w Z7 Pratteln o czym możecie przeczytać TU


Przyznam, że lutowe zestawienie wyszło dość koncertowo i pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu, ale tak to już jest, że w pewnych miesiącach dużo więcej dzieje się własnie w sferze muzycznej.

Jak wiecie ja często jeżdżę na koncerty i nawet nagrałam kilka vlogów koncertowych, które możecie zobaczyć na moim kanale AgnieszkaMP Vlog :) Poniżej załączam Wam film właśnie z Z7, który jak wiele z Was wie, jest moim ulubionym klubem koncertowym w Szwajcarii :)


niedziela, 10 stycznia 2016

KALENDARIUM: styczeń 2016

Witajcie w nowym roku! Nieco później niż planowałam - nowy rok, nowe obowiązki, a jakby tego było mało to po powrocie z wyjazdu jest mnóstwo do nadrobienia. A wiecie jak jest - nie samym blogiem człowiek żyje ;-) Mam nadzieję, że po raz kolejny wybaczycie mi spóźnienie. Styczeń się dopiero rozkręca, a ja zapraszam Was na nowe, lekko odświeżone KALENDARIUM!

Co ciekawego dzieje się w styczniu?

ZURYCH


  • Graphische Sammlung der ETH Zuerich zaprasza na wystawę  "Andy Warhol  - The Life Years 1949 - 1959". Wystawę możecie zobaczyć od poniedziałku do niedzieli w godzinach 10:00 - 16:45, a wstęp jest darmowy. 

Andy Warhol i Archie, 1973
Źródło: Wikipedia
  • Zuercher Spielzeugmuseum od kilku miesięcy prezentuje wystawę pt. "Made in Zurich in Stadt und Land", na której poznacie producentów zabawek z XX. wieku i ich wyroby. Możecie ją zwiedzać aż do marca, od poniedziałku do piątku od 14:00 do 17:00, oraz w soboty od 13:00 do 16:00. Wstęp kosztuje zaledwie 5,00CHF.
  • W Hallenstadion Zuerich możecie zobaczyć widowisko, które będzie w sobie łączyło gimnastykę artystyczną, występ Christoph Walter Orchestra oraz światową premierę nowych sztuczek szwajcarskiego magika Petera Marvey. Nie do końca ogarniam koncepcję tak wymieszanego show, ale myślę, że to może być ciekawe :-) Impreza odbywa się 16. stycznia, a bilety są do nabycia TUTAJ już od 55,00CHF.


ST. GALLEN

  • Ciekawa wystawa pojawiła się już jakiś czas temu w Textilmuseum St. Gallen. Viosion Herbst Winter 2016/17 pokaże Wam interesujące materiały i kształty, modne w nadchodzących sezonach. Wystawa nie dla wszystkich, ale myślę, że kogoś z Was może zainteresować :-)


Źródło: http://www.tagblatt.ch/agenda/evt51642,3148170

BASEL


  • 20. stycznia w Pratteln pod Basel odbędzie się koncert zespołu THERION. Przyznam, że nie jestem wielką fanką, ale wiem, że zespół ma sporo fanów, więc z pewnością kogoś może zainteresować fakt, że grają niebawem w Szwajcarii :-) Bilety w cenie 39,50CHF są dostępne TUTAJ


GENEVA


  • Geneva zaprasza do Palexpo nas na wystawę poświęconą jaskini Lascaux, którą możecie zobaczyć do 17 stycznia. Ceny, godziny otwarcia i dojazd znajdziecie TUTAJ. Wielki plus za stronę w języku angielkim, niestety przy wystawach we francuskojęzycznej części nie zawsze mam to szczęście i czasami muszę korzystać z google translate ;-)


***

Na koniec smaczek ode mnie, który możecie zobaczyć niemal w całej Szwajcarii, bo:

- 10.01. w Thun,
- 11.01. w Jonie,
- 14.01. w Wil,
- 15.01. w Winterthur,
- 17.01. w St. Gallen,
- 18.01. w Chur,
- 20.01. w Bar,
- 21.01. w Zurychu,
- 24.01. w Uster,
- 27.01. w Buelach,
- 28.01. w Lucernie,
- 29.01. w Baden,
- 31.01. w Liestel,
- 01.02. w Aarau,
- 02.02. w Basel,

O czym mowa? W wyżej wymienionych miastach będzie można zobaczyć fotoreportaż pt. "NORWEGEN & HURTIGRUTEN" szwajcarskiego podróżnika i fotografa Corrado Filipponi. W swoim kajaku pobił rekord świata na Renie czy przemierzył Mississippi. Odwiedził mnóstwo krajów świata, a specjalizuje się w Kubie, Szkocji, Irlandii czy Australii. Podczas powyższych spotkań czeka na nas mnóstwo pięknych zdjęć z jego wyprawy wzdłuż wybrzeża Norwegii, z południa na północ - 2700 kilometrów pięknych widoków :-) Ja wybieram się na pewno! TUTAJ zobaczycie trailer.


wtorek, 1 grudnia 2015

KALENDARIUM #10 - 12/2015

Witajcie w ostatnim KALENDARIUM w 2015 roku! Święta coraz bliżej, pewnie sporo z Was planuje już wyjazd do rodziny, a ja... planuję dla Was atrakcje najbliższy miesiąc :-) Co ciekawego dzieje się w Szwajcarii w grudniu?

JARMARKI BOŻONARODZENIOWE!

Tak, to z pewnością HIT grudnia! ;-) Jeśli lubicie dzikie tłumy, zakupy, zapach sera i grzanego wina to jest to coś dla Was! 

W Zurychu koniecznie wybierzcie się na Wienachtsdort am Bellevue! Byłam, widziałam, warto! :-) Od 19. listopada do 24. grudnia możecie się uraczyć tam potrawami o jakiś Wam się nie śniło - nie tylko pysznym Raclette, ale też na miejscu wędzonym łososiem czy smacznymi, chrupiącymi , świeżymi chipsami ziemniaczanymi. A do tego, jeśli chcecie spędzić ten czas aktywnie warto wybrać się na lodowisko :-) A TUTAJ znajdziecie spis niemal wszystkich jarmarków bożonarodzeniowych tego roku :-)

Wienachtsdort am Bellevue
WYSTAWY
  • The Art of The Brick to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów lego! Wystawę możecie odwiedzać w PULS 5, w Zurychu aż do 10. stycznia. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ



  • Pflegezentrum im Spitz w Kloten zaprasza na wystawę obrazów Barbary Michaeli Muench, którą możecie zobaczyć do 15. stycznia. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

http://www.barbara-muench.ch/
KONCERTY
  • Są tutaj fani Madonny? :-) To ostatnia szansa, żeby kupić bilety i wybrać się na jej koncert 12. grudnia, na Hallenstadion w Zurychu! Bilety zdobędziecie TUTAJ



  • Kilka dni temu byłam na koncercie zespołu Scorpions, a już 8. grudnia Wy możecie ich zobaczyć w Genewie! :-) Naprawdę warto, poniżej możecie zobaczyć moje nagrania, oraz zdjęcia z koncertu, które zrobiła ja. Przed Scorpions wystąpi zespół Europe! Więcej informacji oraz bilety znajdziecie TUTAJ


WYDARZENIA

  • Na koniec zapraszam Was na Bożonarodzeniowe Warsztaty do Muzeum Polskiego, które odbędą się 13. grudnia! :-) Będziemy robić świąteczne ozdoby i zajadać się pysznościami :-) Ilość miejsc jest OGRANICZONA, więc łapcie mocniej za klawiatury i wysyłajcie zgłoszenia! :-) Więcej informacji TUTAJ




wtorek, 13 października 2015

Rzeczy, do których nie mogę się przyzwyczaić w moim kraju! | Szwajcaria

...No... Moim drugim kraju. Choć Szwajcaria chyba nigdy nie będzie tak całkiem "moja" i bliska mi jak nasza Polska :-) 

Dzisiaj zapraszam Was na nietypowy jak na tematykę tego bloga wpis, który będzie dotyczył mojego życia w Szwajcarii... A dokładnie tego, do czego nie mogę się w tym kraju przyzwyczaić. Wpis powstał w ramach współpracy z Klubem Polki na Obczyźnie, który zrzesza wspaniałe kobiety z całego świata, które blogują o swoim życiu za granicą, modzie i urodzie, kuchni, dzieciach i wielu innych, interesujących rzeczach. 

Nie będę owijać w bawełnę! Pomimo ponad 4 lat spędzonych w tym kraju są rzeczy, do których wciąż nie umiem przywyknąć. Jakie? Zobaczcie sami i potraktujcie to z przymrużeniem oka. Ja naprawdę lubię tu mieszkać :-)

SOBOTA

22:00

Wybraliśmy się dziś na koncert! Jest naprawdę świetnie! Zespół gra bardzo dobrze, piwo w barze nawet nie jest takie złe, wszędzie są skaczący ludzie, krzyki, śpiewy dookoła... A nie, czekaj, przecież jesteśmy w Szwajcarii! Piwo i kiełbasa w ręku, a do tego może ktoś czasem krzyknie nazwę zespołu i to będzie najbardziej szalona rzecz, jaką uda nam się dziś zobaczyć. No, prócz wielkiego mrocznego metala z różowymi koreczkami w uszach ;-) Nie, żebym nie lubiła koloru różowego, a i o słuch dbać warto, ale czy już nie mogli rozdawać korków w bardziej męskim i mrocznym kolorze? Pójdę pod scenę, żeby lepiej widzieć. To niesamowite, że nikt tu na mnie nie krzyczy, gdy przepycham się do pierwszego rzędu. Halo, śpicie? Impreza jest!


24:00

Późno juz, jak wrócimy do domu to idę spać, ale najpierw się wykąpie. Jak to nie mogę? Dopiero będzie 1.00 w nocy! Jest sobota, może nikt nie zauważy... Jak można zakazać kąpieli po 22.00?! A co z tymi, którzy pracują do późna i muszą się po pracy wykąpać, też czekają do rana?... Nie... Mamy wyrozumiałych sąsiadów i zakaz jest tylko na papierku :-)

NIEDZIELA

9:00

O nie! Co się dzieje! Głowa pęka, ciężko podnieść się z łóżka. Może zamknę okno, ale to chyba niewiele da... 9.00 rano a tu jakieś straszne hałasy! Ach... Dzwony... Nigdy do tych porannych hałasów nie przywyknę! To są uroki mieszkania w dolinie w miasteczku, nad którym górują dwa kościoły, które uparcie wołają na niedzielną mszę od rana... Ale żeby 15 minut dzwonić?... Dajcie się ludziom wyspać choć w niedziele!


10:00

Zaplanowalam na dzisiaj pyszny obiad, a zakupy zrobiłam już w piątek, żeby całą sobotę mieć dla siebie, trochę posprzątać, a wieczór spędzić na koncercie. Obudzona przez dzwony dzisiaj rano zamarynowałam mięso, przygotowałam dodatki i schowałam wino do lodówki, żeby się schodziło do czasu podania obiadu. Pobawiłam się z kotem, poszłam na spacer, a po powrocie zamknęłam się w kuchni w celu dokończenia mojego idealnego dania. Nie! Nie ma śmietany! Jak ja teraz zrobię naszą polską mizerię? W lodówce mam tylko jogurt grecki i turecki ajran a to nijak ma się do polskich ogórków ze śmietaną. Skoczę do sklepu i zaraz będzie mizeria pierwsza klasa! A nie, znowu zapomniałam... Tutaj wszystko jest w niedziele zamknięte... Może przekonam Pawła, żeby podjechał po śmietanę na dworzec, albo na lotnisko...

14:00

Jedziemy na wycieczkę! Na wieś, na łono natury... Posłuchamy śpiewu ptaków i szczekania psów. Po 2 godzinach jazdy, bo przecież nie można szybciej, gdyż wszyscy jeżdżą tu super przepisowo, dotarliśmy na miejsce. Nic nie szczeka? Gdzie są wszystkie psy w Szwajcarii? Dlaczego mój kot jest głośniejszy od psów w tym kraju?


19:00

Wycieczka się udała to teraz możemy pójść na jakąś dobrą kolację. Mam ochotę na makaron, więc zamawiam "makaron dnia"! Będzie dobry, może z serem szwajcarskim mi go podadzą? Poproszę solidną porcję a do tego szwajcarskie wino! A co to? W moim makaronie coś jest... Sos serowy... Cebulka... Hmm... Brzoskwinie?... Ziemniaki?! Jakaś wariacja na temat Älpler Magronen... Ziemniaki z sosem serowym, cebulą i musem jabłkowym nauczyłam się jeść, ale te brzoskwinie to już dla mnie chyba za dużo... Spróbujmy wina, to już chyba nasze piąte lub szóste ze szwajcarskiej winnicy. Dobre? Ehh... Nigdy się nie nauczę, że szwajcarskie wina nie są w moim guście... Raz jeden jedyny trafiłam na smaczne i od tamtej pory wciąż liczę na powtórkę tego farta, a tu nic... Jedziemy do domu. Pora spać, aby jutro rano obudzić się wypoczętym i znów zdziwić się w pociągu, że nikt nie ustępuje miejsca starszym... ;-)


niedziela, 11 października 2015

METAL STORM 3 - relacja z koncertu zespołu SAMAEL | Konzerhaus Schüür w Lucernie

Pisząc ten artykuł uświadomiłam sobie, że zespół Samael jest... w moim wieku. Tak, tak. Chłopaki grają już 28 lat i jak dla mnie, nigdy nie wyszli z formy. Zdania fanów są podzielone - jedni wolą tą starą, bardziej blackową twarz Samaela, a inni tą bardziej industrialną. Dla mnie całokształt twórczości tego zespołu przedstawia się bardzo dobrze, a na każdej z dziewięciu studyjnych płyt jestem w stanie znaleźć coś interesującego. Zespół pochodzi z francuskojęzycznej części Szwajcarii, a dokładnie ze Sion i liczy aktualnie czterech członków z oryginalnym Michaelem "Vorphem" Locherem na wokalu.


26. września widziałam Samaela po raz trzeci. Zespół wystąpił w Konzerhaus Schüür w Lucernie, w ramach cyklicznej imprezy Metal Storm 3. Klub istnieje od 1992 roku i nie ma zbyt dobrej opinii, gdyż sporo osób narzeka na nagłośnienie. Moim zdaniem to naprawdę świetne miejsce na imprezę, piwo ze znajomymi i koncert, który obejrzycie wtedy "przy okazji". Znajduje się tam bardzo fajny ogródek piwny, w którym zwykle znajdziecie też coś do jedzenia. Jesteśmy w Szwajcarii, tego nie może zabraknąć ;-) Na parterze jest bar, szatnie (2CHF) oraz toalety. Dopiero na pierwszym piętrze znajduje się scena, kolejny bar oraz zwykle również merch. I tu pochwalę chłopaków, bo koszulki kosztowały około 25CHF, co jest naprawdę dobrą ceną w Szwajcarii. Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądały przygotowania i sama impreza.



Wróćmy do tematu koncertu. Przyznam szczerze, że z zespołów, które tego dnia grały przed Samaelem widziałam może dwa, a i nie byłam żadnym z nich zachwycona. Większość czasu spędziłam w ogródku piwnym popijając złoty trunek. Kiedy nadszedł czas na gwiazdę wieczoru cieszyłam się, że jestem w Szwajcarii. Dlaczego? Nie miałam żadnego problemu, aby stanąć przy samej scenie i z bliska zobaczyć koncert.


A ten koncert miał być wyjątkowy. Organizatorzy zapowiedzieli, że zespół odegra płytę z 1994 roku pt. "Ceremony Of Opposites" i tak też się stało. Oczywiście nie zabrakło też nowszych czy bardziej znanych kawałków Szwajcarów, z moim ulubionym "Slavocracy" na czele. Poniżej zobaczycie teledysk do utworu "Baphomet's Throne" pochodzącego właśnie z płyty "Ceremony Of Opposites" oraz wspomniany wcześniej "Slavocracy".




Wiele mówi się o kiepskim nagłośnieniu w Schüür. Mnie to jednak nie przeszkadzało, ponieważ stojąc przed samym głośnikiem i tak ma się zaburzony odbiór. Pod koniec koncertu wycofałam się na tyły i faktycznie tam było nieco lepiej. Moim towarzyszkom przeszkadzał brak "prawdziwej perki", ale ja przyznam, że właśnie to podoba mi się w tym zespole ;) Mają swój specyficzny styl, który bardzo łatwo rozpoznać i który, moim zdaniem, zawdzięczają właśnie industrialnym płytom oraz oryginalnemu wokalowi Lochera, który ja uwielbiam. Oczywiście nie bez powodu wraz z zespołami Mayhem i Darkthrone są zaliczani do tzw. drugiej fali black metalu, ponieważ ich pierwsze płyty były mocno osadzone w tym klimacie. A teraz, ku uciesze starych fanów, panowie powoli do tego wracają.


Podsumowując koncert bardzo mi się podobał i pewnie jeszcze czwarty, i piąty i dziesiąty raz się na nich wybiorę jak tylko będzie okazja. Wam również polecam, jeżeli lubicie mocniejsze klimaty. Udało mi się nagrać fragment koncertu, zresztą zobaczcie sami :)



Wychodząc zahaczyłam jeszcze o merch, kupiłam koszulkę dla mojego chłopaka oraz moje 2 ulubione płyty. Jeszcze tylko zdobędę zdjęcie z Vorphem następnym razem i będę całkiem spełniona ;)


P.S. Wybaczcie jakość zdjęć. Nie zabrałam aparatu i wszystkie robiłam telefonem... Może czas zacząć starać się o akredytacje?... ;-)



czwartek, 1 października 2015

KALENDARIUM #8 - 10/2015

Nie wiem jak Wam, ale mi wrzesień minął bardzo szybko, intensywnie i pracowicie. Byłam na konferencji, miałam sporo pracy "w pracy", a w międzyczasie starałam się dbać o blog i vlog, ale nie zawsze mi się to udawało. W związku z tym, że wrzesień minął błyskawicznie to czas już na kolejne, październikowe kalendarium! Sprawdźmy co ciekawego dzieje się w Szwajcarii w tym miesiącu :)

WYSTAWY

Dzisiaj zacznę troszkę samolubnie, ale chciałabym zaprosić Was na dwie wystawy, które możecie zobaczyć w Muzeum Polskim w Rapperswilu. Pisze o tym teraz, ponieważ październik to ostatni miesiąc w tym roku, gdy muzeum jest otwarte codziennie. Od listopada, tak jak co roku, muzeum będzie czynne tylko w weekendy.

  • W krużganku Zamku Rapperswil możecie zobaczyć obszerną wystawę dotyczącą Polaków internowanych w Szwajcarii. Wystawa powstała we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej i znajdziecie na niej mnóstwo historii, informacji oraz zdjęć z okresu internowania Polaków.
  • Dobra wiadomość dla tych, którzy mieli ochotę wybrać się na wystawę Beaty Czapskiej, ale nie mieli wcześniej na to czasu. Wystawa zostaje przedłużona do końca października! :)



  • Od 4 października w Fondation Beyeler (Riehen/Basel) możecie podziwiać wystawę BLACK SUN inspirowaną twórczością rosyjskiego malarza i teoretyka sztuki, który był polskiego pochodzenia, Kazimierza Malewicza (Kasimir Malewitsch). Na wystawię znajdują się obrazy, instalacje czy rzeźby 35 artystów, między innymi takich jak Dan Flavin, Lucio Fontana, On Kawara, Felix Gonzalez - Torres, Wassily Kandinsky, Andy Warhol czy uwielbiany przeze mnie Jean Tinguely. 
Andy Warhol, Black and White Disaster #4 [5 Deaths 17 Times in Black and White], 1963, Acryl, Siebdruckfarbe&Bleistift auf Leinwand, zweiteilig, Credit: Kunstmuseum Basel | http://www.fondationbeyeler.ch/ausstellungen/black-sun/einleitung

WYDARZENIA

  • Od 9 do 12 października w Zuercher Kongreshaus odbywa się 21 edycja "targów dla koneserów" GOURMESSE :) Zainteresowanych zapraszam po więcej informacji TUTAJ Zapowiada się super smacznie :)

  • 24 października rozpoczyna się jedna z moim ulubionych imprez w Szwajcarii, czyli Basler Herbstmesse! To czas, gdy Bazylejczycy witają jesień, każdy plac w mieście zamienia się w wesołe miasteczko, a całe miasto pachnie prażonymi migdałami i grzanym winem. Na placach czeka na Was mnóstwo atrakcji - karuzele, kolejki, domy strachu i stoiska z pysznościami. Zabawa trwa aż dwa tygodnie! A ja zapewniam Wam, że nie da się tam nudzić :) Dla zachęty załączam zdjęcia z moich poprzednich Herbstmesse :)




  • Na koniec przedstawiam Wam wydarzenie, którego już nie mogę się doczekać! Na deskach Luzerner Theater wystawiany będzie SWEENEY TODD! Niewtajemniczonym wyjaśnię, że jest to historia demonicznego golibrody z Fleet Street... Postać Sweeney Todda była odtwarzana wiele razy w musicalach, na deskach teatru, a nawet w filmie. Osobiście uwielbiam film w reżyserii Tima Burtona o tym samym tytule :) Spektakl dozwolony od lat 14! Wnioskuję więc, że historia została nieco złagodzona ;) Więcej informacji odnośnie tego przedstawienia, terminy, ceny oraz obsadę i reżyserię znajdziecie TUTAJ

Plakat filmowy: Sweeney Todd - demoniczny golibroda z Fleet Street

KONCERTY

  • 15 października na zuryskim stadionie wystąpi Dave Matthews Band. Fanów rockowego grania zapraszam po więcej szczegółów na stronę Hallenstadion, o TU :)



  • Pozostajemy w klimacie rockowym, ale przenosimy się aż do lat 60, kiedy to powstał zespół Nazareth, który możecie zobaczyć już 25.10. w Konzertfabrik Z7 w Pratteln. Więcej info znajdziecie na stronie klubu :)



  • Na koniec coś, co pewnie nie zainteresuje zbyt wielu z was, ale... Ale ja czekam na ten koncert od roku! Kupiłam bilety rok temu i właśnie przed rokiem miał się ten koncert odbyć, ale został przełożony dopiero na teraz. Tak więc sami widzicie, to niemal okazja do świętowania ;) Zespół Deine Lakaien widziałam już raz, podczas festiwalu Castle Party w Bolkowie. Deine Lakaien to duet muzyczny, w którego skład wchodzą kompozytor klasyczny, pianista i perkusista Ernst Horn oraz wyjątkowy Alexander Veljanov. Muzyka jaką wykonują panowie to klimaty darkwave, industrial czy mroczny, gotycki rock. Jeśli się nie boicie to serdecznie zapraszam 28.10. do klubu X-TRA w Zurychu! ;) KLIK


I to by było na tyle w aktualnym, październikowym kalendarium . Mam nadzieję, że znaleźliście tutaj również coś dla siebie :)



poniedziałek, 31 sierpnia 2015

KALENDARIUM #7 - 9/2015

Kajam się i proszę o wybaczenie! Nie było kalendarium sierpniowego a blog był troszkę zaniedbany a powodów było wiele. Raz - wakacje! Dwa - więcej pracy! I trzy- tak się wciągnęłam w nagrywanie na YouTube (o TU), że zabrakło mi czasu i energii na pisanie. Blog to blog, pisać wypada, tym bardziej, gdy się LUBI. Tak więc do DZIEŁA. Co ciekawego dzieje się w Szwajcarii we wrześniu? :)

WYSTAWY

  • Galeria Arte Morfosis, która mieści się w Zurychu zaprasza na wystawę autorstwa kubańskiego malarza Ernesto Garcia Pena, którą możecie oglądać od środy do soboty w godzinach 11:00-17:00. Wystawę będzie można zobaczyć do 2 października bieżącego roku. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

http://www.artemorfosis.com/
http://www.artemorfosis.com/
  • A teraz coś dla dzieci, tych małych i tych większych ;-) Dinoworld we Frauenfeld zaprasza na wystawę World of Dinosaurs, którą będziecie mogli zobaczyć od 19 sierpnia do 22 listopada. Na miejscu czeka na Was aż 50 modeli dinozaurów naturalnej wielkości! :-) Więcej informacji znajdziecie TUTAJ


  • Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam kaktusy! Pewnie dlatego zainteresowała mnie wystawa o wymownym tytule Alles Kaktus?, którą od jakiegoś czasu można zobaczyć w Sukkulenten - Sammlunf Zurich. Rośliny możecie podziwiać aż do 10 stycznia 2016, a jeśli interesuje Was orpowadzanie z przewodnikiem to TUTAJ znajdziecie dokładne terminy zwiedzania :-)



KONCERTY

  • 12 września w Hallenstadion w Zurychu będzie można zobaczyć legendę brytyjskiej sceny muzycznej - Status Quo. Więcej informacji oraz bilety znajdziecie TUTAJ

http://hallenstadion.ch/das-hallenstadion
  • Jeśli jesteście fanami progresywnego rocka to zapewne tego pana nie muszę Wam przedstawiać. Steven Wilson wystąpi w Komplex 457, w Zurychu już 20 września. Bilety do zdobycia TUTAJ

http://komplex457.ch/Veranstaltung/steven-wilson-gb/?instance_id=399
  • Na koniec mam dla Was nietypową propozycję - izraelski zespół metalowy Orphaned Land. Tak, tak. Dobrze przeczytaliście :-) Sama poważnie rozważam wybranie się na ten koncert, tym bardziej, że odbywa się w moim ulubionym koncertowym klubie Z7 Pratteln. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ


W tym wpisie to by było na tyle. Powoli zbliżamy się do sezonu jesiennego, który każdego roku jest bardzo obfity w wydarzenia. Bądźcie czujni! :-)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Rock the Ring 2015 - relacja z festiwalu

Ponad miesiąc temu uczestniczyłam w tegorocznej edycji festiwalu Rock The Ring, który odbywa się w małym miasteczku, w Kantonie Zurych - w Hinwil. Festiwal trwał od piątku 19 do niedzieli 21 czerwca. Ja byłam jedynie w niedzielę, ponieważ to w ten dzień na scenie pojawiły się gwiazdy, które bardzo chciałam zobaczyć - Alice Cooper oraz Judas Priest. Nie oznacza to, że poprzednie dni były nudne! W piątek można było zobaczyć takie zespoły jak Nightwish, Limp Bizkit czy Papa Roach, a w sobotę mojego ukochanego Billy'ego Idola i legendarny zespół Toto

Five Finger Death Punch
Five Finger Death Punch
Niedziela zapowiadała się niezbyt obiecująco, od rana padał deszcz, w dodatku byłam przeziębiona, dlatego postanowiliśmy pojechać dopiero na godzinę 15:00, tym bardziej, że zespół Crown of Glory był mi nieznany i nie czułam żalu, że mogę ich nie zobaczyć. Zdążyliśmy na koncert chłopaków z Five Finger Death Punch, którzy dali niezłego czadu na scenie. Nie jest to zespół, którego słuchałabym później w domu, ale na koncercie mi się podobał i fajnie otworzył nam koncertowy dzień. Początkowo zapowiadano, że w niedzielę zagra również Mastodon, ale chyba się nie dogadali, bo zespół nie wystąpił na festiwalu.

Przerwy między kolejnymi zespołami były na tyle długie, że mogliśmy swobodnie i bez stresu wybrać się na coś do jedzenia. Tym bardziej, że mieliśmy miejsca w strefie Golden Circle, czyli pod samą sceną. Bilety były nieco droższe, ale to świetna opcja i jeśli tylko jest ona możliwa to zawsze wybieramy właśnie ten sektor. Wybór jedzenia był tak duży, że czułam się jakbym trafiła na kolejny Street Food Festiwal, a nie imprezę muzyczną! Począwszy od standardowych kiełbach z bułą przez pizze, stoiska greckie, kebsy na słodko (!!!) po wegetariańskie burgery i mięska na półmetrowym patyku. I tu warto zapytać, o czym myśleli organizatorzy, gdy wynajmowali miejsca na stoiska na festiwalu? Na teren imprezy nie można wejść ze szklaną butelką coli, którą rozdawano przed wejściem, ale można dostać kolejną, również za darmo już w środku. A najlepsze? Mięsko, o którym wspomniałam wyżej było nabite na bardzo gruby i ostro zakończony pół metrowy patyk. Albo trzymamy się zasad bezpieczeństwa, albo luzujemy już całkiem drodzy organizatorzy. Przyznam, że pierwszy raz się spotkałam z czymś takim, że zaczepił mnie ochroniarz i zapytał jak wniosłam szklaną butelkę a ja wskazałam mu palcem budkę z Colą kilka metrów od nas ;)


Poza mnóstwem stoisk z jedzeniem, piwem i drinkami można było również znaleźć sporo namiotów z rękodziełem, koszulkami i innymi interesującymi rzeczami. Jednemu nie mogłam się oprzeć. Kupiłam kota zrobionego ze starych gwoździ i nakrętek ;)

The BossHoss
Dobrze, wróćmy do koncertów, bo to na festiwalu było najważniejsze. Zespół The BossHoss kojarzyłam jedynie z nazwy i jednego kawałka "Do It" i nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Chłopaki z Berlina stylistyką pasujący bardziej do Stanów Zjednoczonych niż do Niemiec, grający w towarzystwie 3 panów z trąbkami, z meksykańskimi kapeluszami na głowach rozwalili mnie na łopatki! Muzyka, którą grają to połączenie rocka, bluesa i country, przeuroczo nazywani niemieckim zespołem cowpunkowym, ale nie mam do tego przekonania ;)



The BossHoss
Koncert rozpoczął się energetycznym "God Loves Cowboys" i tym kawałkiem panowie skradli serca chyba wszystkich ludzi pod sceną. Tańczyliśmy, skakaliśmy, śpiewaliśmy i było naprawdę mega! Nie zabrakło też innych dobrych utworów jak "I keep on dancing" czy wcześniej już wspomnianego przeze mnie "Do It". Energia do samego końca. To jeden z tych zespołów, który zapada w pamięć i do którego chętnie wracam i "katuję" ich płyty niemal codziennie. Co ciekawe wokaliści, Alec "Boss Burns" oraz Sascha "Hoss Power" przez 3 lata byli trenerami w niemieckiej wersji programu The Voice of Germany :) Jako powód rezygnacji z tej funkcji podali to, że chcą więcej koncertować. Myślę, że to była świetna decyzja i Wam polecam wybrać się kiedyś, żeby zobaczyć chłopaków na żywo!

Alice Cooper

Alice Cooper
Alice Cooper
Po koncercie Niemców na scenie pojawiła się "najbrzydsza Alicja jaką widziałam" ;) Na koncert Coopera czekałam z wielkim zniecierpliwieniem. To zawsze był jeden z moich "must see" i tuż przed wyjściem Alice'a na scenę dreptałam nogami w miejscu z podekscytowania szczerząc się przy tym jak psychopatka. I nagle pojawił się ON - Alice Cooper we własnej osobie, w czerwono - czarnym pasiastym kubraku, z czaszką na pasku, czarnym makijażem i burzą rozczochranych włosów na głowie. Na scenie od około 50 (!!!) lat, niezmiennie pełny energii, wigoru i w tym swoim szalonym klimacie horrorów. 

Na koncercie nie zabrakło żadnego z przebojów, które zna każdy fan Coopera a i pewnie sporo z was, którzy nie słuchają jego muzyki znajdą te utwory z radia lub telewizji: "Poison", "I'm Eighteen", "Welcome to My Nightmare" czy "No More Mr. Nice Guy". Alice przebierał się w coraz to dziwniejsze stroje, występował w kaftanie bezpieczeństwa i robił straszne miny ;-) 

Nie będę się rozpisywać na temat występu Alice'a Coopera, bo był po prostu bardzo dobry jak na legendę przystało. Zadowolił mnie w 100% i chętnie zobaczyłabym go jeszcze raz :)

Judas Priest
Zwieńczeniem wieczoru i koncertem zamykającym tegoroczną edycję festiwalu Rock The Ring był występ zespołu Judas Priest. Bogowie metalu, którzy mają na swoim koncie ponad 50 milionów sprzedanych płyt na cały świecie pojawili się na scenie punktualnie. Tłum wrzeszczał oczekując na wyjście legendarnego Roba Halforda. Ja też nie mogłam się już doczekać. Od zawsze bardzo chciałam ich zobaczyć na żywo, ale nie zapowiadało się, aby miało mi się to udać. Na szczęście wyszło inaczej :) 

Judas Priest
Koncert rozpoczął się utworem z 2014 roku pt. "Dragonaut" i szybko rozkręcił w największy hity. Ku uciesze fanów (w tym mnie) mogliśmy usłyszeć takie utwory jak "Turbo Lover", "Breaking the Law" czy historyczny już "Painkiller", który sprawia trudności w wyciąganiu wysokich dźwięków nawet samemu Halfordowi. Wspomniany wokalista też mocno mnie zaskoczył. Oglądałam sporo klipów i fragmentów koncertów na you tube i byłam przygotowana na stojącego w miejscu, zgarbionego dziadka, który ze sporym wysiłkiem wydobywa z siebie dźwięki. I tutaj SZOK! Halford był w ciągłym ruchu, uśmiechał się i namawiał publiczność do śpiewania razem z nim. Oczywiście nie zabrakło zmian stroju czy scenografii a także słynnego wjazdu na scenę Harleyem :) Panie Halfordzie! Koncert był rewelacyjny! A na zakończenie razem śpiewaliśmy "Living After Midnight" :)

Judas Priest
Zapraszam Was do obejrzenia relacji filmowej z festiwalu na kanale Agnieszka M. P. (Kultura po szwajcarsku), która pojawi się na YouTube w poniedziałek 10.08.2015 o godz. 18:00 oraz do subskrybowania, ponieważ teraz filmy będą pojawiały się znacznie częściej :) 

OBEJRZYJ KONIECZNIE! :-)

Przeczytaj również: